|
Kocham starszego, czy to ma sens?
|
|
Wielokrotnie zastanawiałam się, jak to jest, gdy w pary łączą się ludzie, których dzieli duża różnica wieku. Wydawało mi się, że jest to zawsze sprawa tych ludzi i nikt nie powinien tego oceniać. Czasami jednak nurtowało mnie pytanie: „Co on czy ona widzi w tej dużo starszej osobie?”. Od kilku miesięcy już wiem. Kocham starszego. Starszego prawie o 20 lat. I nie ważne, że on nie wygląda na swoje lata, że się nie zachowuje jak człowiek z takim doświadczeniem życiowym, że się rozwija i zawodowo i intelektualnie, że jest młody duchem… Ja kocham go za to, że jest, że jest dla mnie, za to, co robi, jaki jest… Jednak na początku naszego związku miałam wiele wątpliwości: Jaką przyszłość można zaplanować będąc z kimś, kto jest ode mnie starszy o tyle lat? Czy można wierzyć, że będziemy żyli długo i szczęśliwie, skoro z czysto biologicznych wyliczeń wynika, że to „długo” nie będzie zbyt długo? Czy można liczyć na to, że będziemy mieli wspólne dzieci? Czy za kilka lat nie należy się obawiać pogorszenia stanu zdrowia związanego z wiekiem, przybywających w związku z tym obowiązków? Co na taki związek powie rodzina, przyjaciele, znajomi? Jak pogodzić dwa światy, zaprzyjaźnić je ze sobą? Przecież są zupełnie różne: np. mamy zupełnie różnych przyjaciół (znów różnica wieku!), różne doświadczenia i wspomnienia, ja jestem zwariowaną miłośniczką zakupów w Internecie, a on nawet w warzywniaku wybrzydza. Wszystkie te i inne wątpliwości przykryłam swoją miłością. Nie bałam się. Wierzyłam w nasze uczucie i w to, że ono wszystko pokona, że będziemy razem i będziemy szczęśliwi. I żyliśmy w pewnej sielance. On mówił mi czułe słowa o miłości, był przy mnie i czułam się bezpieczna i spokojna. Miesiące spędzone razem przyniosły mi kilka rozczarowań. Dotarło do mnie, że to nie jest związek na całe życie. I to nie dlatego, że ja się go boję, że ja nie chcę. To związek na teraz, na tę chwilę, która jest. Zdałam sobie sprawę, że ja nie mogę planować przyszłości nawet na za kilka miesięcy, nie mówiąc już o latach. Nie mogę, bo on mi na to nie pozwala. Zrozumiałam, że jest mu dobrze tak, jak jest i nie chce niczego zmieniać, do niczego się zobowiązywać, niczego mi obiecywać. Kocham go, więc nie chcę już obietnic, nie spodziewam się żadnych deklaracji i wspólnych planów na przyszłość… Czy każdy związek ze starszym jest skazany na rozpad? Czy to wina wieku, że wszystko się posypało a ja czuję się znów opuszczona, rozczarowana i samotna? Czy w ogóle inwestowanie uczuć w taki związek ma sens? A może to po prostu znów kwestia dobrania partnera? Żaden mężczyzna nie dał mi tego, co otrzymałam od K. i może dlatego kocham go nadal i codziennie mocniej. Wbrew rozsądkowi, wbrew woli, wbrew temu, co mówi metryka, wbrew normom i opiniom społecznym… Kocham starszego, choć nic mi nie obiecał i nic mi nie obieca, a któregoś dnia mój związek umrze… |
<!--.forumlight { background: #dddddd;}//-->
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||



Niepoprawne dane